Na 1szy rzut oka to co tu napiszę wydaje się dziwne, niemniej jednak jak dobrze wszystko przemyślimy to wydaje się bardzo logiczne , że to, jakie są nasze szanse w ciągu tygodnia, miesiąca, czy roku zupełnie nie zależy od ilości losowań – zależy jedynie i jedynie od ilości zawartych w tym czasie zakładów. Matematycznie posiadamy wnikliwie taką samą szansę trafienia, o ile zagramy 1 zakładem w 155 edycjach gry w roku, czy również zawrzemy 155 zakładów na tylko jedną przemianę Lotka, w ciągu tego samego roku. Jeśli graliśmy dotychczas regularnie powiedzmy 10 zakładami w każdej edycji gry, zawierając w miesiącu razem 90 zakładów, to po wprowadzeniu trzeciego losowania cały czas grając regularnie 10 zakładami zawrzemy w miesiącu 130 zakładów (niewątpliwie za większe pieniądze). I jedynie z tego powodu, z powodu tych dodatkowych 40 zawartych zakładów mamy 40 dodatkowych szans – a nie z powodu dodanego trzeciego losowania. Jeśli jednakże trzymając się zasady „stałego portfela” zmniejszymy jednorazową ilość zawieranych zakładów do 7 tak, ażeby grając 13 razy w miesiącu płacić (niemalże) tyle samo co uprzednio, to mimo trzech losowań wciąż będziemy mieć wyłącznie 91 szans na wygraną (7 razy 13 równa się 91), czyli (prawie) tyle samo, jak wiele przed zmianą ilości losowań. Nie zmienia to natomiast faktu, że niemało osób na to się nabierze, wierząc, że przy wręcz zmniejszonej, jednorazowej ilości zawieranych zakładów, dzięki trzem losowaniom w tygodniu mają więcej szans i dopiero praktyka wyprowadzi ich z błędu. Zwiększenie ilości edycji w tygodniu może mimo wszystko zwiększyć nieco obroty, nie z powodu modyfikacji w mechanizmie kumulacyjnym, bo na to wprowadzona zmiana nie zadziała (tak, jak sobie wyobraża Zarząd), wyłącznie z tego powodu, że jest tych edycji po prostu więcej. Z drugiej strony powinno się jednak pamiętać, że Lotek i inne gry liczbowe, to jednak w tej chwili gry, czyli zabawa, rozrywka. Informacja o kumulacji musi mieć czas dotrzeć do graczy, którzy wszak mają na głowie swoje codzienne sprawy i kwestie i nie muszą koncentrować wątpliwości jedynie na totolotku. Tymczasem udział w zwiększonej ilości edycji gry wymaga od graczy większego zdyscyplinowania, z powodu krótszego czasu na zawarcie zakładów. Należy także pamiętać, że większa częstotliwość edycji gry z kumulacją, to także dalsze i szybsze spowszednienie tej atrakcji, swego rodzaju dewaluacja, a większa częstotliwość edycji gry w ogóle skłania do lekkiego traktowania terminów losowań – przyjęcia postawy: „zapomniałem zagrać współcześnie – no to zagram jutro”.
Wniosek z tego wszystkiego musi być niestety bardzo krytyczny: obsesyjna dosłownie polityka Zarządu Korporacji stawiania na ilość kumulacji i wysokość skumulowanych pul, a w ogólności wysokość wygranych, jest już z założenia błędna i nie uwzględniająca wszystkich psychologicznych uwarunkowań udziału w grze, a na dodatek realizowana niefachowo i nieskutecznie.
Na zakończenie wypada powtórzyć po raz kolejny:: hazard jest z całą pewnością rzeczą złą, szkodzi natomiast głównie portfelowi i nie rujnuje zdrowia tak, jak inne nałogi: alkohol czy papierosy. Jest też również pożądaną rozrywką i dostarcza budżetowi Państwa sporo gotówki. I tej kasiorki mogłoby być więcej i rozrywka mogłaby być lepsza, gdyby wszyscy kierujący taką działalnością po prostu się na niej znali.